|
N a j no w s z e:
Biuletyn nr 4,
33. Festiwalu Artystycznej Młodzieży Akademickiej FAMA
25.07.2003 r.
Ania Grodzińska i Ala Kosińska
Wszyscy ludzie potrzebują na co dzień śmiechu, jednak czasami potrzebujemy śmiechu wywołanego przez konkretnego artystę. To było z pewnością przyczyną zapełnienia się sali podczas wtorkowego występu Formacji Chatelet (w składzie: Adam Grzanka, Adam Małczyk, Marcin Sikora i Jerzy Jan Połoński).
Występ rozpoczął się dialogiem „dwóch Adamów”: Małczyka, w roli poszukującego swojego miejsca wśród publiczności oraz Grzanki jako ujmującego „świra”, siedzącego wśród ludzi na sali, udającego, że nic nie wie o oznaczonym krześle. Na taki pomysł rozbawienia publiki mogła mieć wpływ ich ubiegłoroczna udana próba nawiązania kontaktu z widownią podczas prowadzenia Kabaretonu na FAMIE.
Mocnym punktem występu okazała się „anafora wieczoru” – konferansjer, którego wejścia przeplatały skecze kabaretu. Równie dobra była scenka o sklepie muzycznym ( Sto lat! Dla śpiewającego sprzedawcy!). Wiele śmiechu, szczególnie u męskiego grona widowni, wywołała też dynamiczna „scenka sportowa”, a motyw próby przebicia „dmuchanej publiczności” z pewnością u niejednego widza wywołał dreszczyk emocji.
Na scenie obserwowaliśmy ekspresję ruchów. Nieustannie któryś z kabareciarzy skakał, tańczył, biegał, krzyczał. Ta żywiołowość udzieliła się nawet publiczności. Jak przystało na czterech PRWADZIWYCH MĘŻCZYZN, bardzo dobrze zakończyli swój wieczór. Ich zabawna gra w finałowym skeczu, przedstawiającym próbę występu, zaowocowała w ponowne wyjście Formacji na scenę – tak jak przez kilka lat z rzędu, publiczność nagrodziła gromkimi oklaskami, znaną już chyba wszystkim, zabawną scenkę pt. Struganie . Szkoda więc, że program pt. Trójkąty ograniczył się tylko do niecałej godziny, a na bisowanie pomysłów już niestety zabrakło...
Mamy nadzieję, że energiczna osobowość nowego członka Formacji (Jerzego Jana Połońskiego) wprowadzi świeże koncepcje do kabaretu. Atakujcie chłopcy, atakujcie!
Polityka nr 11, 11.05.2002 r.
"Słoma w butach. Z Czego śmieje się młody kabaret?"
Katarzyna Janowska
" [...] PaKA odżyła. Kilka lat później na scenę wkracza kontrowersyjna Formacja Chatelet z Krakowa, wnosząc do Przeglądu klimaty z teatru absurdu: codzienne sytuacje sprowadzone do totalnego nonsensu, półimprowizowane scenki, inteligentne teksty i słynny tyłek Adama (jeden z członków Formacji) w obcisłych kalesonach jako stroju scenicznym."
Gazeta Wyborcza -
Zielona Góra - Gorzów Wlkp., 26.04.2002
r.
"Krakowski
humor"
"Jeden
z najlepszych polskich kabaretów - Formacja Chatelet wystąpi w Kostrzynie.
Wszystko zaczęło się w 1996 roku, kiedy to Krzysztof Niedźwiedzki wraz z
Adamem Grzanką, Pawłem Rybakiem i Adamem Małczykiem powołali w Krakowie
Kabaret Formacja Chatelet. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo kabaret założyć
sobie może każdy, gdyby nie to, że pół roku później zdobyli Grand Prix najważniejszego
przeglądu kabaretów w Polsce - krakowskiej PaKI.
Twórczość Formacji Chatelet balansuje na granicy teatru i kabaretu. W ich "Programie Drugim" widać bardzo wyraźnie zauroczenie teatrem Andrzeja
i Mikołaja Grabowskich (słynny "Scenariusz" i "Kwartet"
Bogusława Schaeffera, kpiarskim, autotematycznym, ocierającym się o absurd.
Aktorzy Formacji w serii autoironicznych scen śmieją się ze sztuki współczesnej
i z teatru. Grają na nosie skonwencjonalizowanym scenicznym zachowaniom,
drwią z zasad. Potrafią dłubać partnerowi w nosie, wypinać się na publiczność,
z namaszczeniem analizować jędrność pośladków, obrażać nasze dobre samopoczucie.
Mają też doskonały warsztat. Ich komentarz rzeczywistości jest krótki, ostry,
niezmiernie celny i przez to bardzo dotkliwy. Chatelet wystąpi dziś z programem
"Dziwny Dziwny" o godzinie 19:15 w Kostrzyńskim Centrum Kultury.
Przełom,
06.03.2002
r.
"Dziwny
Dziwny - jego świat"
Joanna Suwała
Bliskie spotkanie z przyszłym architektem, mającym licencjat dziennikarstwa
i czwartą częścią Formacji Chatelet - Marcinem Sikorą.
"[...]
Niebywała formacja
Dwa lata temu na dobre związał się z krakowską grupą teatralno-kabaretową
nazwaną ponoć od stacji metra w Paryżu: Formacją Chatelet, laureatem wielu
prestiżowych konkursów kabaretowych w Polsce. Wystarczy wymienić: Przegląd
Kabaretów PaKA w Krakowie, Lidzbarskie Biesiady Humoru i Satyry, FAMA, czy
wreszcie Ogólnopolski Festiwal Sztuki Estradowej w Warszawie.
- Od początku byłem ich fanem, chociaż tak naprawdę niespecjalnie lubiłem
i nadal nie przepadam za kabaretem. Po raz pierwszy zobaczyłem ich w roku
1997 w klubie Rotunda w Krakowie, gdzie akurat odbywał się tzw. wieczór
ostatniej szansy przeglądu kabaretowego PaKA. I w zasadzie to był jedyny
kabaret, który widziałem. Od razu przypadł mi do gustu. Okazało się potem,
że zdobył Grand Prix przeglądu. Widziałem ich jeszcze w teatrze KTO w Krakowie.
Na sylwestrze 1999/2000 spędzonym w Czorsztynie, na który pojechałem wraz
ze znajomymi z teatrologii, poznałem Adama Małczyka z Chatelet. Zamieniliśmy
ze sobą kilka zdań. Po miesiącu otrzymałem telefon od jednego Chateletów.
Poszedłem na ich spektakl do Teatru Groteska, po którym zapytali mnie ot
tak: czy chcę z nimi grać. W tym czasie bowiem odchodził od nich lider i
założyciel - Krzysiek Niedźwiedzki. Było to dla mnie jak grom z jasnego
nieba. Szok! Przystałem na propozycję, zabrałem kasety video, na których
był zarejestrowany cały mój dorobek z liceum i poszedłem na casting (śmiech!).
Pamiętam, że w noc poprzedzającą casting nawet nie zmrużyłem oka z wrażenia.
Oprócz mnie do klubu Rotunda przyszło wówczas kilka osób. Po jakimś czasie
zostałem powiadomiony o terminie próby, a po dwóch tygodniach pojechałem
już z nimi na występ do Warszawy. Pełna widownia w Teatrze Małym, potem
w Sali Kongresowej i jeszcze ta telewizja, jury ze Stanisławem Tymem w roli
głównej. Chociaż nie miałem żadnej kwestii do powiedzenia, to i tak byłem
mocno zestresowany - snuje opowieść Marcin Sikora.
W kwietniu 2000 roku odbyła się premiera spektaklu Formacji Chatelet, pierwszego
z udziałem Marcina Sikory, zatytułowanego "Dziwny Dziwny".
- Sala w Teatrze Groteska, która jest w stanie pomieścić góra 280 widzów,
pękała w szwach. Mogło być ich nawet 400 (!). Ludzie siedzieli na dostawianych
krzesłach, schodach, scenie, podłodze między rzędami. Totalny obłęd co się
wtedy działo - wspomina nasz Chatelet, którego grę doceniły wówczas media.
Marcin Sikora godnie zastępuje Krzysztofa Niedźwiedzkiego. Sikorze
należą się brawa, tym bardziej, że przyszło mu występować na scenie z prawdziwymi
gwiazdami, przynajmniej polskiego, młodego kabaretu - podsumowano
jego zmagania na scenie.
Występy przed publicznością stały się dla Marcina z czasem chlebem powszednim.
Co mówi o swojej grupie, którą Piotr Bałtroczyk ochrzcił mianem Kabaretu-Teatru
Form Niebywały?
- To, co robimy jest zawieszone pomiędzy teatrem a kabaretem. Nasze spektakle
tworzą scenki rodzajowe, okraszone absurdalnym humorem, przez co i bliskie
poetyce Bogusława Schaeffera. Staramy się, by zawierały treści uniwersalne
w odbiorze, a więc dotyczące sposobów zachowań i mentalności ludzkiej. Piętnujemy
stereotypy oraz idiotyzmy, które są obecne w naszym społeczeństwie, otaczają
nas. Nie negujemy obecności widza, dlatego też gramy na widowni i z publicznością
- wyłuszcza to, co zasadnicze w jego grupie Marcin Sikora.
Zapytany o swoje preferencje kabaretowe, odpowiada:
- Kabaretów jest mnóstwo, różniących się formą niewiele. Cenię kabaret Mumio,
zaś Teatr Jednego Mima Ireneusza Krosnego uważam za mistrzostwo świata.
Niezła jest moim zdaniem Kaczka Pchnięta Nożem oraz Ani Mru Mru - ocenia.
Formacja Chatelet szykuje się do wystawienia nowego spektaklu, którego premiera
być może odbędzie się jesienią tego roku.
Dziennik
Polski, 24.02.2002 r.
"Formacja Chatelet - Kabaret Form Niebywałych"
"Formacja Chatelet to czwórka
młodych ludzi (trzech mieszka w Krakowie), którzy jak sami mówią "nałogowo
zajmują się rozśmieszaniem ludzi". Głównie na scenie, ale poza sceną
również. Czy można ich nazwać "kabaretem"? Raczej nie, przynajmniej
nie w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Niektórzy określają ich mianem Teatru - Kabaretu Form Niebywałych, ale oni
o sobie wolą mówić po prostu Formacja. Istnieją już ponad pięć lat i wciąż
wywołują salwy śmiechu publiczności. Ich występów nie da się opisać - czwórkę
aktorów z Chatelet trzeba zobaczyć na żywo. Poprosiliśmy członków Formacji,
aby specjalnie dla Czytelników "Dziennika" przygotowali maleńki
fragment swojego wczorajszego występu, tak aby ci, którzy nie widzieli i
nie słyszeli kabaretu na scenie, mogli poznać ich poczucie humoru. Okazało
się to niemożliwe.
- Tekst, który rozśmiesza widownię do łez, "nie broni" się w druku.
Jesteśmy przede wszystkim grupą sceniczną i w czasie naszych występów ogromne
znaczenie ma kontakt z publicznością - mówi Askaniusz Petynka. Chatelet
tym różni się od innych kabaretów, że w przedstawieniach bierze udział również
widownia - nie tylko ogląda spektakl, ale występuje obok aktorów na scenie."
Gazeta Wyborcza
- Toruń, 11.02.2002
r.
"Dziwny
Dziwny jest ich świat"
Janusz
Milanowski
"Na spektaklach
krakowskiej Formacji Chatelet widzowie piszczą z uciechy. To, co widzą,
bliskie jest kabaretowi, ale teatrowi również. W czwartek swój spektakl
pokażą w toruńskim Dworze Artusa.
Formacja Chatelet jest to grupa teatralno-kabaretowa, ochrzczona mianem
Kabaretu/Teatru Form Niebywałych. Powstała w 1996 roku w Krakowie. Tworzą
ją: Adam Grzanka, Adam Małczyk, Marcin Sikora i Tomasz Jachimek. Chatelet
cieszy się popularnością w środowisku akademickim, ale nie tylko.
Formacja Chatelet ściśle współpracuje z Teatrem Groteska w Krakowie, gdzie
grywa regularnie na Scenie OF Groteska. Jest to miejsce, gdzie prezentują
się teatry nurtu off z całej Polski.
W Toruniu zobaczymy spektakl "Dziwny Dziwny". Na scenie będą działy
się rzeczy dziwne. Niekonwencjonalne pomysły i niekontrolowane przez nikogo
zachowania mieszać się będą z nowymi formami ekspresji. Twórcy zadbali o
to, by spektakl był równie zabawny i zaskakujący dla publiczności, jak i
dla nich samych. A wszystko to rozegra się przez 70 minut w gęstych oparach
absurdu
Gazeta
Współczesna, 21.01.2002 r.
"Pan pierwszy, magistrze"
"Obchodząca 5-lecie istnienia krakowska Formacja Chatelet wystąpiła
w ostatni piątek w Ełckim Centrum Kultury. Grupa, prezentująca sztukę z
pogranicza kabaretu i teatru, programem "Dziwny Dziwny" rozbawiła
miejscową publiczność do łez.
Ciemność. Zapala się reflektor. Na widownię wchodzi dwóch mężczyzn w marynarkach
i cylindrach.
- Pan pierwszy, Panie magistrze. Nie, Pan pierwszy, Panie doktorze, nie
Pan pierwszy, Pan jest młodszy...
Po chwili jeden z nich zaczepia dziewczynę siedzącą na widowni:
- Przepraszam, czy Pan czeka w kolejce do szatni? Ach Halina, nie poznałem
cię, ach nic się nie zmieniłaś, pysio... . Poznaj Pana doktora...
Tak właśnie rozpoczął się w Ełckim Centrum Kultury spektakl Formacji Chatelet
z Krakowa. Dalej absurd gonił absurd. Gag za gagiem, skecz za skeczem, czterech
młodych krakowiaków porywało widownię w świat humoru wolnego od wszelkich
granic. W zaskakujący sposób Formacja Chatelet włączała publiczność do wielu
swoich numerów - między widzami "kiwał' piłkarz, był poczęstunek szampanem
oraz mierzenie widzów. A wszystko okraszone przewrotnym humorem. Po prostu
doskonały kabaret."
Głos
Szczeciński (Głos Na Lato), 21-22.07.2001 r.
"Kraków może pozazdrościć"
Małgorzata Michałowska
Rozmowa z Adamami Grzanką i Małczykiem z kabaretu Chatelet.
Małgorzata Michałowska - Jakie macie wrażenia z tegorocznej FAMY?
Adam Małczyk - FAMA bardzo nam się podoba. Jesteśmy tu już po raz
piąty. Zauważamy jednak, że jest inna niż kiedyś. Zmieniła się i to bardzo,
nawet w przeciągu tych pięciu lat. Pierwsze dwie FAMY były takie jak je
sobie wyobrażałem z relacji, które oglądałem jak byłem mały.
Adam Grzanka - Brakuje też szalonych ludzi. Gdyby było ich dwa razy
więcej, na pewno znalazłoby się więcej popaprańców.
- Pierwsze wspomnienie, jakie przychodzi Wam na myśl na słowo "FAMA"?
A. G. - Mi się przypomina, jak polewałem wodą majtki Adamowi Małczykowi.
A. M. - Tak, to bardzo śmieszna historia. Trzeba przyznać, że pierwsza
nasza FAMA była bardzo imprezo-wa i rzeczywiście bardzo ją alkoholowo spędziliśmy,
nie ukrywajmy tego.
A. G. - Otóż Ada wyprał sobie kiedyś na FAMIE majtki i ja wpadłem
na pomysł, żeby je mu polewać wodą. Położył je w najbardziej nasłonecznionym
miejscu. No i wracał o tej siódmej, ósmej rano codziennie i ciągle majtki
mokre. Któregoś dnia się wkurzył i powiedział: "Co to jest "k",
to jest chyba jakieś włókno synte-tyczne" i chciał je wyrzucić.
- Zdradźcie jakie macie plany wakacyjne.
A. M. - Ja jadę do Hiszpanii na miesiąc.
A. G. - A ja najpierw na Mazury, do Zakopanego, za granicę troszkę
też
A. M. - Czyli on ma fajniej. Po prostu jedzie w więcej miejsc.
A. G. - On ma fajnie bo jedzie do Hiszpanii i więcej zobaczy.
- A co przyciąga Was do Świnoujścia?
A. G. - Rok temu zobaczyliśmy bardzo dużo miast nadmorskich i stwierdziliśmy,
że Świnoujście jest bardzo fajne na ich tle. Poza tym muszę przyznać, że
od paru lat jestem fanem takie zjawiska, jakim jest kawiarnia "Teatralna",
wszystkiego co się wokół tego dzieje i zespołów jakie tam występują.
A. M. - Tak, masz rację. Są tam wspaniali ludzie. Myślę nawet, że
Kraków nie ma takiego miejsca jak to, gdzie się dzieją takie spontaniczne
akcje i gdzie są taki "klimaty".
Głos
Szczeciński (Głos Na Lato), 21-22.07.2001
r.
"Świeża krew w kabarecie, czyli W bramie na Famie kochaj mnie"
Małgorzata Michałowska
"[...] Niezawodni okazali się również członkowie goszczącego na Famie
już od pięciu lat kabaretu Chatelet. Adam Małczyk i Adam Grzanka z tej formacji
prowadzili cały czwartkowy koncert."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta Małopolska), 21.05.2001 r.
"Formacja Chatelet w Dworze"
"Bez politycznych dowcipów, bez zaangażowanych piosenek, bez złośliwych
uwag o naszej doraźnej rzeczywistości, bez tych wszystkich kabaretowych
chwytów, do których jesteśmy przyzwyczajeni, a jednak do łez potrafił ubawić
publiczność Dworu Zieleniewskich w Trzebini krakowski kabaret Formacja Chatelet.
Dowcipne scenki pantomimiczne, żart sytuacyjny momentami z pogranicza absurdu
w wykonaniu krakowskich aktorów sprawił, że niektórych trzebinian z pewnością
bolały brzuchy ze śmiechu, a Formacja Chate-let dwukrotnie bisowała. Nic
dziwnego, że ten krakowski kabaret święci sukcesy na licznych festiwalach,
zdobywając już w pierwszym roku swego istnienia Grand Prix na festiwalu
PaKA 1997. Potem Formacja Chatelet triumfowała m.in. na festiwalu FAMA 1998,
na festiwalu PaKA 1998 (I nagroda oraz nagroda śro-dowiska kabaretowego),
na I Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Estradowej - Warszawa 2000 (I nagroda).
Formacja Chatelet ściśle współpracuje z Teatrem Groteska w Krakowie. Można
ją także oglądać podczas wieczorów kabaretowych w krakowskiej Piwnicy Pod
Baranami. Kabaret tworzy czterech studentów: Adam Grzanka, Adam Małczyk,
Tomasz Jachimek i Marcin Sikora. Jako ciekawostkę podajemy, że ten ostatni
pochodzi z Chrzanowa."
Dziennik
Bałtycki, 12.09.2000 r.
"Międzynarodowe święto sztuki"
Józef M. Ziółkowski
"W niedziele zakończył się trzydniowy Międzynarodowy Festiwal Działań
Teatralnych i Plastycznych Zdarzenia Tczew 2000. To Pierwsza tak wielka
impreza teatralna w tym mieście. [...] Pierwszą nagrodę przyznano spektaklowi
"Dziwny Dziwny" z Krakowa."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta Morska), 12.09.2000 r.
"Most w ogniu"
Krzysztof Górski
"Prezentująca absurdalny humor Formacja Chatelet doprowadziła tłumy
tczewian do łez. Czwórka chłopaków nie tylko rozśmieszała, ale potrafiła
też znakomicie się ruszać, np. parodiując pokazy Chippendales. Zasłużenie
uzyskali I nagrodę festiwalu oraz Nagrodę Antoniego Fałata - rektora Europejskiej
Akademii Sztuk w Warszawie."
Głos
Szczeciński, 27.07.2000 r.
"Wyścig jest jeden, różne są tylko mety"
W. Porębiak
"Rewelacyjny okazał się występ Formacji Chatelet, czyli kabaretu form
nietypowych. Nietypowy był także sposób, w jaki występujący rozśmieszyli
widzów. Nie używając słów przedstawiając scenki wywoływali salwy śmiechu."
Rzeczpospolita,
27.07.2000 r.
"Młodzi i elita"
Michał
Stankiewicz
"... podczas
kabaretonu w świnoujskim amfiteatrze wystąpili również m.in. Elita, Krzysztof
Piasecki, Mariusz Lubomski, Formacja Chatelet, Strzały z Aurory. [...]
Największe wrażenie - szczególnie wśród żeńskiej części widowni - zrobiła
jednak Formacja Chatelet, czyli Kabaret Form Niebywałych, dwukrotny laureat
FAMY. Czwórka młodych chłopaków, operując tylko własnym ciałem i muzyką,
przeniosła widzów w świat absurdu. Hitem ich programu okazał się układ
taneczny w rytm wszystkich praktycznie gatunków muzyki - od ciężkiego
rocka, poprzez szanty, disco i menuety, a zakończony erotycznym show.
Gazeta
Wyborcza (Gazeta Na Pomorzu), 27.07.2000
r.
"Prowokacja - konsternacja"
Magdalena Szymków
"W nocy z wtorku na środę w świnoujskim amfiteatrze prezentowali się
weterani kabaretów famowskich i najmłodsi komicy. Byli m. in. debiutanci
z 1967 r.: kabaret Elita, Krzysztof Piasecki (któremu publiczność odśpiewała
'Sto lat" z okazji imienin, Kabaret Moralnego Niepokoju i owacyjnie
nagradzana, szczególnie przez żeńską część widowni, Formacja Chatelet. [...]
Ale w Świnoujściu pojawili się też przedstawiciele humoru absurdalnego.
Z Krakowa przyjechała Formacja Chatelet, czyli Kabaret Form Niebywałych.
Bez jednego słowa, tylko przy podkładzie muzycznym, czterech mężczyzn odgrywało
m. in. sceny przygotowywania nieboszczyka do pogrzebu. Do szału jednak doprowadzili
publiczność skeczem w stylu bohaterów filmu "Goło i wesoło". Występ
rozpoczęli w prześwitujących czarnych kostiumach, skończyli w bieliźnie."
Gazeta
Krakowska, 25.04.2000 r.
"Krakowska Formacja Chatelet proponuje: Bawmy się!"
Marta Piętka
"Krakowski kabaret Formacja Chatelet przygotował nowy program "Dziwny
Dziwny". Impresariat teatru Groteska, gdzie odbyła się premiera tego
spektaklu, ogłosił go "najbardziej dziwną, ryzykowną i ze wszech miar
zaskakującą propozycją sceniczną końca XX wieku>" Opinia trochę
górnolotna, ale "Dziwny Dziwny" to w istocie godzina przedniej
rozrywki i ubawu po pachy. O powstaniu programu rozmawiamy z twórcami Chatelet:
Adamem Małczykiem, Adamem Grzanką, Pawłem Rybakiem i Marcinem Sikorą.
Marta Piętka - Jak długo przygotowywaliście ten spektakl?
Formacja Chatelet - Krótko. Chociaż tak naprawdę myśleliśmy o nim od roku.
Poprzednie programy graliśmy z Krzysztofem Niedźwiedzkim, który założył
Formację, pisał teksty i był współtwórcą pierwszych przedstawień. Rozstaliśmy
się pokojowo i nadal występujemy razem w starych spektaklach. Ale przed
dwoma miesiącami, zaraz po rozstaniu, zabraliśmy się za nowe teksty. Trochę
napisał Adam Małczyk, trochę Askaniusz Petynka i... powstał "Dziwny
Dziwny". Aha, przy tej okazji chcielibyśmy oświadczyć, że Askaniusz
naprawdę się tak nazywa! Nikt z nas by nie wpadł na takie pseudo.
- Czy pisząc teksty zwracaliście uwagę, że wasz kabaret to już profesjonalny
teatr, coraz w nim więcej środków aktorskich, muzyki, pantomimy?
F. Ch. - Chyba tak. Zresztą to jest pewna konieczność. Jeśli już posiadamy
jakieś doświadczenie sceniczne, uczymy się nowych środków wyrazu, to później
przy pisaniu procentuje to samo z siebie. I nawet niespecjalnie jesteśmy
tego świadomi. Wyłapuje to widownia, albo... krytycy.
- Myślicie o ludziach, którzy będą oglądać ten program? Przygotowujecie
go dla konkretnej widowni?
F. Ch. - Nie. Przede wszystkim musimy się sami dobrze bawić. To jest pierwsze
kryterium. Jeżeli nas coś bawi - mamy nadzieję, że zabawi również innych.
Wystawiamy program i... zazwyczaj to się sprawdza.
- Ale wiecie, dla jakich ludzi gracie?
F. Ch. - No właśnie nie! Na widowni przeważnie jest duży przekrój wiekowy.
Chociaż, gdyby się nad tym zacząć zastanawiać, pewnie można by coś powiedzieć.
Że to ludzie, którzy lubią klimaty absurdu, pewnie głównie studenci. Ale
kiedy przygotowujemy spektakl, wcale o tym nie myślimy.
- Gdzie można oglądać "Dziwny Dziwny"?
F. Ch. - Przede wszystkim w Grotesce. Ale jeździmy też z programem wszędzie
tam, gdzie nas zaproszą, po całej Polsce... No dobra, głownie po Krakowie.
Ale wczoraj byliśmy w Bielsku!
WIADOMOŚCI.tvp.com.pl,
25.04.2000 r.
"Premiera Chateletów"
J. Baran
"W krakowskim Teatrze OF Groteska odbyła się premiera spektaklu Formacji
Chatelet pod tytułem "Dziwny Dziwny".
Trzeci spektakl kabareciarzy z Nowej Huty pokazuje ich nowe, nieznane dotąd
sceniczne oblicze. Jak dotąd chłopaki chodziły, gadały, biegały, mówiły,
a tu nagle, proszę państwa, tańczą. I to jak. Jest to bardzo udana parodia
popisów tanecznych klasycznych boysbandów, połączona z elementami striptizu,
ale bynajmniej nie wulgarnego. Ten moment spektaklu zapada mocno w pamięci,
ale nie jest to jedyna rzecz, którą widz zapamięta.
Artyści, którzy jak do tej pory zaskakiwali publiczność nowatorstwem pomysłów
po raz kolejny nie zawiedli. Balonik, który powoduje zmianę tembru głosu,
buty na koturnach, w których aktor wygląda jak koszykarz, motyw z przechodzeniem
przez scenę w rytm pulsującej muzyki - to tylko kilka z przykładów niebanalnej
wyobraźni Chateletów.
Mocną stroną, do której Chateleci już widzów przyzwyczaili, jest gra aktorska.
Panowie zachowują się na scenie jakby nic innego przez całe życie nie robili.
Zresztą najlepiej ten stan opisuje opinia jednego z widzów: "Oni nawet
jak nic nie mówią i tylko siedzą to są świetni". I tak rzeczywiście
jest. Pomimo, że żaden z Chateletów nie miał przyjemności uczęszczania do
szkoły aktorskiej na scenie prezentują prawdziwe zawodowstwo.
Co prawda w "Dziwny Dziwny" występują w lekko zmienionym składzie,
ponieważ dotychczasowy lider Formacji, Krzysztof Niedźwiedzki pożegnał się
z zespołem, ale nowy Chatelet, Marcin Sikora godnie go zastępuje. Sikorze
należą się brawa tym bardziej, że przyszło mu występować na scenie z prawdziwymi
gwiazdami, przynajmniej polskiego, młodego kabaretu.
Oprócz tych nowości mamy to, co najlepsze i już klasycznie chateletowskie:
gra skojarzeń, masa genialnego absurdu, współgranie z publicznością. Można
Formacji nie lubić, ale na pewno nikt z ich programu nie wyjdzie znudzony.
Oczywiście spektakl ma też słabsze strony, ale wydają się one łatwe do wyeliminowania.
Głównym zarzutem jest długość niektórych skeczy. Są one zwyczajnie przegadane,
przez co, w pewnym momencie widz się wyłącza. Wystarczy jednak parę skrótów,
wyciągnięcie najlepszych skojarzeń i puent, a cały "Dziwny Dziwny"
będzie programem, na którym nie można będzie ziewać".
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 17.04.2000
r.
"Bardzo dobry nie tylko z tytułu. - Kabaretowy "Matrix"."
Renata Radłowska, Ryszard Kozik
"Były dwa wieczory przesłuchań konkursowych i dwa wieczory autorskie.
Pierwszy należał do Formacji Chatelet. Formacja zaprezentowała rzeczywiście
"Dziwny Dziwny" program, ale tych, którzy znali poprzednie produkty
krakowskiego kwartetu, nie zadziwił. "Dziwny Dziwny" nie był propozycją
dla mądrych i głupich, ale dla bardzo mądrych i bardzo głupich, czyli takich,
którzy mają absurdalne poczucie humoru.
Śmieszne, ale nie do śmiania, raczej do rozszyfrowywania. Czysty dadaizm.
Budka, która ma wybuchnąć, facet na koturnach, striptiz bez striptizu. Kabaretowy
"Matrix"."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 17.04.2000
r.
"Nie do Piwnicy, a na Chateletów"
Ryszard Kozik
"Utarło się, że kabaret w Krakowie to Piwnica pod Baranami, no i może
jeszcze Loch Camelot. Tymczasem od kilku lat to, co najciekawsze w krakowskim
światku kabaretowym, obejrzeć można całkiem gdzie indziej. Po raz kolejny
przypomniał o tym zakończony wczoraj XVI Przegląd Kabaretów PaKA.
W Rotundzie nowy, bardzo dobry program pokazała Formacja Chatelet (zdobyła
Grand Prix PaKI przed trzema i jej pierwszą nagrodę przed dwoma laty), związana
na stałe ze sceną "OF" Groteska. [...]
Być może więc już niedługo do Krakowa będzie się przyjeżdżało nie do Piwnicy,
a na Kmitę, Chateletów i Kuzynów."
Miesięcznik
Akademicki Eurostudent, nr 5 (45) maj
2000 r.
"Przegląd Kabaretów PaKA 2000"
JO
"PaKA istnieje przede wszystkim dla przeglądu młodych (ale nie tylko)
kabaretów. Tym razem czekaliśmy z dreszczykiem niepokoju na nowy program
laureata Grand Prix PaKI '97 Formacji Chatelet. Miał być "Dziwny Dziwny"
i był. Nie zawiedli. Ich inteligentne teksty połączone w czasem bardzo absurdalny
sposób tworzą zawsze mieszankę wybuchową (do śmiechu). Najbardziej udane,
co potwierdziły wiwaty ze strony publiczności: rozmowa kryminalistów na
wybiegu z pomocą kolorowych baloników z helem oraz układ taneczny w stylu
Wieczorów Wyłącznie Dla Pań. Brawo, panowie brawo. Dwa lata temu swoim programem
podobnie zachwycił nas teatr Mumio."
Miesiąc
w Krakowie, maj 2000 r.
Elżbieta Konieczna
Formacja Chatelet
6 maja, godz. 19:00
"W Grotesce ścisk jakiego nie pamiętam. Ludzie siadają na dostawionych
krzesłach, schodach, podłodze między rzędami. Publiczność nie znana mi z
premier. Przeważnie młodzi ludzie - studenci, uczniowie. Ewidentnie przyszli
na znanych sobie i lubianych artystów. Od pierwszego momentu spektaklu Dziwny
Dziwny Formacji Chatelet widzowie piszczą z uciechy. Ja nie piszczę, przyglądam
się.
Formacja Chatelet powstała jesienią 1996 roku. Założyło ją czterech przyjaciół:
Adam Grzanka, Adam Małczyk, Paweł Rybak, Krzysztof Niedźwiedzki. Pierwszy
spektakl dali w lutym 1997 roku, a niedługo potem zostali laureatami Grand
Prix Festiwalu PaKA. To co pokazują jest bliskie kabaretowi, ale teatrowi
również, ponieważ środki są teatralne; wyczarowywany nastrój poprzez kręcenie
przysłowiowego bicza z piasku. Ktoś ich porównał do słynnego przedstawienia
Kwartetu Schaeffera. No, może. Prezentują nieco po-dobny typ absurdalnego
dowcipu, ale mnie wydają się raczej mniejszymi braćmi artystów z Cyrku Monty
Pythona. Powtarzam mniejszymi, w studium raczkowania. Publiczność ich uwielbia.
Chichotów i pisków nie ma końca. Ale na przykład siedzący blisko mnie pan
w średnim wieku słodko śpi. Z drzemki nie jest w stanie wyrwać go nawet
muzyka, która natężeniem przypomina grzmot trąb wzywających na Sąd Ostateczny.
Muzyka w tym spektaklu jest ważna. Ruch też. Umiejętnościami ruchowymi przekonują
mnie, zwłaszcza w drugiej części przedstawienia, zdecydowanie lepszej od
pierwszej. W ruchu najbardziej uwidacznia się świeżość ich wyobraźni. Dowcip
ma charakter purnonsensowy, groteskowy. Przedmiotem opisu tego przedsta-wienia
jest rzeczywistość: trywialna, szmaciarska, bezmózgowa, zobojętniała wobec
otoczenia. Pod koniec występu sama się uśmiecham, właściwie jestem kupiona
przez czwórkę aktorów, mimo że spektakl jest nierówny. Obok dobrych, świeżych,
dowcipnych tekstów - płaskie, banalne i bardzo złe. Nad dykcją Formacja
Chatelet powinna pracować od świtu do nocy - czasami w ogóle się ich nie
rozumie, a nikt mi nie wmówi, że tak jest dobrze, że na umyślnie ich nie
słychać. Próby nawiązania bezpośredniego kontaktu z publicznością - wchodzenie
między rzędy, mierzenie widzów centymetrem też na razie nie do końca się
udają. (Tu przypomnę perfekcyjne bachanalia, jakie wyczyniają z widzami
aktorzy Mikołaja Grabowskiego w Schaefferowskim Kwartecie). Ale polecam
to przedstawienie. Bo wszystko, proszę Państwa, jest lepsze od śmiertelnej
nudy większości scenicznych produkcji krakowskich teatrów. Promujmy więc
to, że komuś chce się próbować wymyślić coś nowego, innego."
Polityka
nr 10, 04.03.2000 r.
"Kabareciarze 2000"
Ryszard Marek Groński
"[...] Nawet artystowska na pozór Formacja Chatelet uczy widzów tolerancji,
szacunku dla cudzej odrębności."
Życie
Warszawy nr 44
"Wielkie owacje wśród publiczności I Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki
Estradowej zebrała Formacja Chatelet, która oscyluję pomiędzy teatrem a
kabaretem. Ich umiejętności doceniło również jury, przyznając grupie I nagrodę
w kategorii Kabaretu (...) Trzecią nagrodę otrzymała Grupa Rafała Kmity."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 14. 04.
99 r.
"My, ludzie Paki. Krakowski przegląd kabaretów."
Renata Radłowska
"Bartosz Brzeskot lubi wygrywać, Krzysztof Niedźwiedzki śmieje się
"do wewnątrz", Janusz Grzywacz chętnie się "wentyluje".
PaKA im to umożliwia. [...] Krakowska Formacja Chatelet pojawiła się na
trzynastym przeglądzie.
- Słyszałem coś o Pace, ale że w Krakowie jest, to nie wiedziałem - wspomina
Krzysztof Niedźwiedzki, szef Formacji. - Jakoś tak daleko byłem od tego.
Chateleci postanowili jednak wystąpić w eliminacjach. Niedźwiedzki zadzwonił
do Rotundy. Oznajmił Alinie Pięcie, "matce Paki", że przyjdą i
zagrają. Nie była zadowolona: "Akurat przyjdziecie, jak już jest po
zapisach". Niedźwiedzki mówił dalej: "A właśnie, że przyjdziemy
i wygramy". Pięta zgodziła się pod warunkiem, że wygrają.
Po występie eliminacyjnym Mirosław Wujas, "ojciec Paki", gratulował
Chateletom. - Powiedział, że jest dobrze, i udzielał rad, że tak i śmak.
Do przeglądu został miesiąc. Chateleci też "zapierdzielali po piętnaście
godzin". Zanim wystąpili w części konkursowej, musieli przejść przez
Wieczór Ostatniej Szansy.
- Wujas chciał, żebyśmy zagrali raz jeszcze przed publicznością, żeby się
do niej przyzwyczaić.
Ich "Program Jedenasty" był najlepszy.
[...] Twarz Niedźwiedzkiego nie jest śmieszna. Tak twierdzi jej właściciel.
- Na gębie mam wypisane, że jestem ponury - mówi Niedźwiedzki. - Co ja poradzę
na takie rysy? No co, korekta plastyczna? Po prostu nie lubię się wygłupiać.
Szef Formacji zapewnia, że nic go nie śmieszy. Ani jak ktoś "wyrżnie",
ani jak komuś coś spadnie na głowę. W ogóle jest "towarzysko trudny".
Czasem śmieje się z własnych dzieci, bo zrobią coś zabawnego. Parę razy
zdarzyło się, że śmiał się z siebie, kiedy oglądał zarejestrowane na wideo
występy Formacji. - Ale jak później w telewizji to widzę, to już mnie nie
śmieszy.
Niedźwiedzki ma dość, kiedy ludzie pytają, co mu jest: "Czy umierasz
Krzysiu?", "Źle się czujesz?". - Cholera, ja śmieję się w
sobie, do siebie, do wewnątrz."
Gazeta
Krakowska, 26. 01. 99
r.
"Filozofia nadgarstka. Formacja Chatelet w Teatrze KTO."
Magda Huzarska - Szumiec
"Jazda miejskim autobusem, szczególnie w godzinach szczytu wymaga nie
byle jakiej wiedzy. Zanim wsiądziemy do pojazdu wypełnionego szczelnie ludźmi
gniotącymi się niczym szprotki w konserwie, musimy co nie co wlać sobie
oleju do głowy. Pomóc może w tym niewątpliwie studiowanie filozofii nadgarstka,
która doradza pod jakim kątem złapać wiszący uchwyt, by reszta ciała dostosowała
się do falującego tłumu.
Rozpracowaniem tego bądź co bądź poważnego problemu zajmuje się Formacja
Chatelet, w spektaklu kabaretowym "Program Drugi". Grupa działa
od 1996 r., kiedy to czterech przyjaciół postanowiło przygotować "Program
Jedenasty". Przedstawienie zostało szybko dostrzeżone na festiwalu
kabaretowym PaKA 1997, a także na świnoujskiej FAMIE. Prezentowany na nowej
scenie Teatru KTO spektakl składał się z kilku okraszonych absurdalnym humorem
skeczy, które swą poetyką nawiązują do teatru Bogusława Scha-effera, krążącego
wokół problemów artystów sztuki scenicznej. Aktorzy grający aktorów przygotowujących
spektakl wykazują się dużym dystansem do swojej twórczości, stwierdzając
na przykład, że to co robią jest do niczego.
Znakomita jest scenka parodiująca grę w pokera, w której świetnie podpatrzono
zachowanie i rozmowy przeprowadzane przez co niektórych mężczyzn o niezbyt
lotnej inteligencji. Salwy śmiech wywołuje też muzealna rzeźba, z niezwykłą
starannością czyszczona przez ciecia. Podobało mi się poczucie humory Formacji
Chatelet, sprawność aktorska wykonawców, świeżość efektownych improwizacji,
powodujących ból brzucha od ataków śmiechu u całej bez wyjątku, nie tylko
młodej widowni.
Zastrzeżenia miałabym jedynie do zbyt często eksploatowanej kpiny z homoseksualnych
zachowań. Nie wynika to z mojej osobistej poprawności, ale przede wszystkim
z tego, że na dłuższą metę stawało się zwyczajnie nudne. Zdecydowanie wolę
humor wypływający z filozofii nadgarstka.
Formację Chatelet, poza Teatrem KTO, można jeszcze oglądać w Piwnicy pod
Baranami."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 22. 01. 99
r.
"Chatelet w KTO"
"Krakowska Formacja Chatelet powstała w 1996 r. Założyło ją czterech
przyjaciół. W nie zmienionym składzie występują do dzisiaj. Pierwsze przedstawienie
wystawili 16 lutego 1997 r. Niespełna trzy miesiące później zostali laureatami
Grand Prix Przeglądu Kabaretów PaKA, po roku zdobyli na nim pierwszą nagrodę.
Wygrywali przeglądy i festiwale kabaretowe w całej Polsce, m.in. w Gdańsku,
Świnoujściu i Ełku. Dostali również Nagrodę Środowiska Kabaretowego. Teraz
występują w Piwnicy pod Baranami. Lubią półimprowizowane sytuacje. Krytykom
podoba się odmienność ich konwencji, żart słowno - sytuacyjny i interesujące
aktorstwo. Na swój program Formacja Chatelet zaprasza dziś i jutro o g.
20 do Teatru KTO (ul. Gzymsików 8)."
Głos
Szczeciński, 27. 07. 98 r,
"Gdzie jest moje łóżko?"
rozmawiała: Małgorzata Koch
"Rozmowa z Formacją Chatelet z Krakowa, laureatem Grand Prix Festiwalu
PaKA '97 oraz I miejsca na tej imprezie w tym roku, gościem specjalnym FAMY
'98.
- Kiedy powstała Formacja Chatelet?
Krzysztof Niedźwiedzki: -16 lutego 1997 roku miała miejsce premiera
pierwszego programu pod tytułem "Program Jedenasty".
- Co zadecydowało o tym, że pojawiliście się ponownie na FAMIE?
Adam Grzanka: - Zostaliśmy zaproszeni podczas zeszłorocznego festiwalu
przez Jana Poprawę oraz Joannę Fedorowicz.
- Wpadliście w oko Radzie Artystycznej i kierownictwu produkcji?
Adam Małczyk: - Rok temu bardzo nam się podobało, a w tym roku zachowujemy
się trochę bardziej "ligh-towo". Jest nieco spokojniej.
- Czy wynika to z braku warsztatów kabaretowych?
A. G.: - Nie tylko, po prostu jest mniej ludzi na FAMIE.
- Nie mieszkacie już w bursie, ale w elitarnym pensjonacie" Mewa".
Czy to rodzaj nobilitacji?
A. M.: - Tak? A nie mamy na przykład zasłony od prysznica i zalewamy
na dole bar. A przede wszystkim opiekujemy się klubem festiwalowym w "Mewie".
- Kiedy możemy spodziewać się kolejnego spektaklu?
K. N.: - We wrześniu zacznę pisać nowy program. Nie będziemy się
jednak spieszyć z premierą.
A. G.: - Nie jesteśmy zespołem O.N.A., który co roku wydaje album.
- W jaki sposób tworzycie program?
K. N.: - Ideę nowego spektaklu już wymyśliłem, potem wpadają mi do
głowy związane z tym pomysły. Pojawia się jednak problem z zapisaniem tego
wszystkiego. Wyznaczam sobie termin, o którym kogoś powiadamiam. A skoro
już obiecuję, to dotrzymuję słowa.
- Jaki jest wkład zespołu w kształtowanie scenariusz?
A. G.: - Czasem Krzysiek tak skonstruuje zdanie, że nie przechodzi
mi przez gardło. Do jego tekstu dokładamy wtedy swoje "patenciki".
K. N.: - W trakcie pracy tekst ewoluuje. Coś się dodaje, coś się
wyrzuca, nawet po premierze. Trzeci program będzie dużym przedsięwzięciem,
z większym nakładem sił i środków. Przenosimy się z naszej starej siedziby
do słynnego kabaretu "Piwnica pod Baranami". Zostaliśmy zaproszeni
przez Marka Pacułę do udziału w piwnicznych programach, a osobno gramy swój
spektakl.
- Jaki będzie nowy program?
K. N.: - Mamy coraz większe doświadczenie, wyczucie tego, na co nas
stać. Jednocześnie coraz większe ambicje.
- Posługujecie się na scenie sprawdzonymi chwytami?
A. G.: - Nie. Kiedy kończą się pomysły na postaci, które mamy ułożone
w głowie, spotykamy jakąś osobę i już po chwili możemy ją sparodiować.
- Pokusicie się wreszcie o zaśpiewanie piosenki na scenie?
A. M.: - To Trzeba umieć.
- Kto jest Waszym impresario?
K. N.: - Nie mieliśmy do tej pory szczęścia, żeby spotkać kogoś takiego.
Właśnie ogłaszamy plebiscyt! Zaraz po wakacjach będziemy drukować nasz folder.
Chcielibyśmy jak najczęściej występować i zarabiać dzięki temu większe pieniądze.
A. G.: - Ja na przykład, chciałbym wreszcie kupić sobie łóżko do
mieszkania.
K. N.: - Może gdybyś poszukał go w stertach rzeczy w twoim pokoju,
to byś je znalazł! Nie wykluczone, że je masz."
Dziennik
Polski, 27. 07. 98
r,
"Krakowska FAMA. Werdykt bardzo krakowski."
Wacław Krupiński
"[...] doceniono też kilkoro przedstawicieli Krakowa. I tak II nagrodę
główną (oraz 2,5 tys. zł od re-sortu kultury) odebrała wczoraj Formacja
Chatelet."
Dziennik
Polski, 24. 07. 98
r,
"Gwiazdy i gwiazdeczki. Kartka z FAMY."
Wacław Krupiński
"[...[ Furorę obecnie w Świnoujściu robi krakowska Formacja Chatelet,
kierowana przez Krzysztofa Niedźwiedzkiego, której "Program drugi"
owacyjnie przyjmowała widownia, mimo że pora była bliższa rana, jak wieczoru.
W zeszłym roku opuszczali Świnoujście z Nagrodą im. Maksa Szoca; jak ocenią
ich jurorzy teraz?
Dziennik
Polski, 23. 05. 98
r,
"Dziennik Piwnicy pod Baranami. Najważniejsza wiadomość!!!"
pod redakcją Leszka Wójtowicza
"... Udany Piwniczny Debiut "Formacji Chatelet"!!!! Wiele,
bardzo wiele "numerów uciesznych, po-ważnych, zastanawiających, obscenicznych,
skromnych, dziwnych, strasznych, a nawet wręcz przerażających! Zaskakujące
sytuacje i skojarzenia!!!!"
Dziennik
Polski, 28. 04. 98
r,
"Mumio i Chatelet. Zwycięzcy krakowskiej PAKI '98."
"[...] Jury festiwalu, pod przewodnictwem Stanisława Tyma, pierwszą
nagrodę przyznało Formacji Chatelet z Krakowa, [...] a nagrodę publiczności
Kabaretowi Mumio i Formacji Chatelet."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 27. 04.
98
r,
"Od pierwszego wejścia. PaKA '98 - laureaci."
Renata Radłowska, Ryszard Kozik
"I nagroda: Formacja Chatelet.
Nagroda publiczności: Kabaret Mumio i Formacja Chatelet.
Nagrody specjalne: portfel Leszka Balcerowicza - Formacja Chatelet."
Gazeta
Akademicka Eurostudent, 21. 04. 98
r,
"W drodze do PAKI"
Marzena Tabor
"[...] W tych refleksjach o mętno - szyderczo - zblazowanej grupie
kabaretowych zapaleńców na koniec zostawiłam to, co najlepsze. Światełkiem
w drodze na wielką scenę okazała się dosłownie i w przenośni Formacja CHATELET.
Humor dojrzały z mnóstwem koniecznych dla prężnego intelektualnie widza
niedo-powiedzeń i ten niepowtarzalny klimat - oto składniki przesyconego
artyzmem humoru. Oszczędność zbędnych kiczowatych dodatków, niczym nie wyróżniający
się strój i widoczne tylko w wyobraźnie rekwizyty, wszystko to bardzo wyróżniało
się wśród marazmu i tandetnych pomysłów pozostałych wykonawców."
WUJ
Nr 4, marzec 1998
r,
"Do jednej bramki"
Wasyl Szczeżuja
"[...] Formacja Chatelet, zdobywca Grand Prix poprzedniej PaKI, z właściwą
sobie finezją dokopała konkurencji."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 12. 03.
98
r,
"Gdzie ten teatr? Piwnica pod Baranami. Formacja Chatelet."
Paweł Sawicki
"Ich pierwszy program był zlepkiem skeczy (a może raczej scenek), program
drugi to już pewna dramaturgiczna całość. Trudno ją nazwać kabaretem, niełatwo
teatrem, jeszcze trudniej psychodramą.
O krakowskiej Formacji Chatelet, występującej od kwietnia 1997 roku tylko
w Kawiarni Jagiellońskiej, zaczęło być głośno po zeszłorocznym przeglądzie
kabaretów PaKA.
Czwórka młodych ludzi (nauczyciel Krzysztof Niedźwiedzki i jego trzej eksuczniowie),
o których prawie nikt wcześniej nie słyszał, ni stąd, ni zowąd pojawiła
się w festiwalowym wieczorze ostatniej szansy. Z wieczoru dostali się do
konkursu, który, jak się później okazało, wygrali. Dla zacnego jury i większej
części publiczności Formacja Chatelet była rok temu na Pace kabaretowym
objawieniem roku.
Ich pierwszy program utrzymany był w poetyce absurdu i purnonsensu. Młodzi
aktorzy pojawiali się na scenie klubu Rotunda i wciągali widza w swój świat
abstrakcyjnych dialogów, scen, sytuacji.
Wybierając się do Piwnicy pod Baranami, by zobaczyć kolejny program Formacji
Chatelet, zastanawiałem się, w którą stronę pójdą w swoim "Programie
Drugim" czterej kabaretowi eksperymentatorzy. Czy dalej będą tkwić
w oparach absurdu rodem ze spektakli Schaeffera? A może zrobią coś bardziej
"klasycznego"?
Okazało się, że członkom Chatelet udało się twórczo połączyć wątki dramatu
klasycznego (m.in. "Hamleta") z zamiłowaniem do kreowania nonsensownych
sytuacji.
Tym razem jednak wśród pozornego chaosu panującego na scenie zaczęły pojawiać
się wartości, nazwijmy je umownie, "poważne". Lejtmotywem całego
programu byli bohaterowie błądzący w ciemnościach i pytający: "Gdzie
ten teatr?". Można z tego wnioskować, że to pytanie, które młodzi ludzie
z formacji dość często sobie zadają.
"Program Drugi" to chyba próba odpowiedzi na nie, znak, że Formacja
Chatelet szuka sposobu na powiedzenie tego, co myśli, w "swój i tylko
swój" sposób.
Życzę ludziom z młodego ni to teatru, ni to kabaretu, ni to psychodramy,
by jak najszybciej ów sposób znaleźli. A może to źle sformułowane życzenie?
Może wszystko polega tylko na szukaniu?"
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 31. 01. 98
r,
"Nie lubię kabaretu"
rozmawiał Paweł Sawicki
Rozmowa z Krzysztofem Niedźwiedzkim, założycielem Formacji Chatelet.
Formacja Chatelet okazała się wielką niespodzianką zeszłorocznego krakowskiego
przeglądu kabaretów PaKA. Mało znana krakowska grupa zdobyła wtedy Grand
Prix. Jutro Formacja Chatelet przedstawi swój najnowszy program w kawiarni
"Jagiellońska" (g. 20).
- Jak powstała Formacja Chatelet?
Krzysztof Niedźwiedzki: - Przez cztery lata byłem nauczycielem w nowohuckim
liceum. Dwóch ludzi z for-macji to moi uczniowie, a czwarty członek zespołu
również chodził do tej samej szkoły. Mimo, że skończyli już liceum, utrzymywaliśmy
dalej kontakt. W pewnym momencie pojawił się pomysł, żeby napisać coś, co
dałoby się wystawić na scenie. Stworzyłem więc pierwszy program, pokazałem
kolegom. W pierwszy pro-gram włożyliśmy strasznie dużo wysiłku, a efekt
był niewiadomy. Graliśmy go w "Jagiellonce". No, a potem przyszła
PaKA...
- Po której można było usłyszeć opinie, że przegląd kabaretów wygrała grupa,
która kabaretem nie jest.
K. N.: - Zdecydowaliśmy się na udział w ostatniej chwili. Dwa dni przed
ostatnimi eliminacjami zadzwoni-łem do Aliny Pięty i powiedziałem, że jak
nas weźmie, to wygramy przegląd. Mówiłem serio, ona potrakto-wała to jako
żart. Trafiliśmy do wieczoru ostatniej szansy, a stamtąd do konkursu, który
wygraliśmy.
Zdaję sobie sprawę, że zdecydowało to, że jesteśmy troszkę inni, bardziej
"teatralni". Nie wiem, czy to źle. Przed nami "Pakę"
wygrał mim Ireneusz Krosny. Myślę, że różnorodność i otwartość to plus przeglądu.
PaKA bardzo nam pomogła. Dała satysfakcję, że to, co robimy, jest dobre.
- Jak rodzą się pomysły waszych "skeczy"?
K. N.: - Siadam przed komputerem i wymyślam. Staram się unikać wszelkiego
rodzaju doraźnych tematów. Szukam bardziej ogólnych i otaczam je absurdalną
aurą. Pomysł po prostu się pojawia, oczywiście sporo czasu zajmuje oszlifowanie
go. Wydaje mi się, że nasz drugi program jest bardziej spójny niż pierwszy,
że nie są to już tylko oddzielne scenki. Jest w nim motyw przewodni, a nie
tylko opar absurdu.
- Dlaczego zdecydowaliście się na rozśmieszanie publiczności?
K. N.: - To trochę skutek uboczny. Wszystko może się jeszcze zmienić. Dlatego
nazwaliśmy się formacją, żeby nie ugrząźć w formie kabaretowej. Mamy zamiar
w przyszłości zrobić coś zupełnie innego - happening, a może dramat. Zdecydowałem
się na kabaret poniekąd ze względów "komercyjnych" - łatwiej ściągnąć
na niego publiczność niż na przykład na dramat, nawet najświetniejszy. Na
początku byliśmy zupełnie nieznani. Gdybyśmy tworzyli coś innego, mam wrażenie,
że zagralibyśmy kilka razy, powiedzieli sobie po spektaklu "było fajnie"
i się rozstali. W momencie gdy już wyrobimy sobie pewną pozycje, łatwiej
będzie się przebić z czymś poważniejszym. Jestem przekonany, że prędzej
czy później coś takiego nastąpi.
- Lubisz Schaeffera?
K. N.: - Nawet bardzo, oglądałem jego wiele sztuk i uważam, że jest to dramaturgia
na najwyższym poziomie - bardzo śmieszna i bardzo mądra.
- Stąd pomysł na schaefferowską formę waszych spektakli?
K. N.: - Trudno powiedzieć. To chyba wynik mojej specyfiki, czy pewnych
artystycznych skłonności. Na tyle przesiąkłem sztuką Schaeffera, że tak,
a nie inaczej to zaowocowało. Nie widzę zresztą w tym nic złego. Ci, którzy
dopiero zaczynają, powinni szukać na początku jakiegoś mistrza. Z czasem
to chyba jednak ustanie i znajdziemy własną drogę. Nasz drugi spektakl jest
już bardziej teatralny i mniej schaefferowski.
- Jak oceniasz kondycje polskiego młodego kabaretu?
K. N.: - Musze przede wszystkim powiedzieć, że poza nielicznymi wyjątkami,
na przykład Piwnicą pod Ba-ranami, nie lubię kabaretu. Mnie to nie śmieszy,
nie bawi. Trudno powiedzieć, że któraś z grup tzw. "pakow-skich"
mnie zachwyca. Niemniej uważam, że Kabaret Moralnego Niepokoju ma świetne
piosenki, niektóre fragmenty programu zespołu Maćka Stuhra też zasługują
na uznanie. Duże wrażenie zrobił na mnie spek-takl Grupy Rafała Kmity "Wszyscyśmy
z jednego szynela", no ale to nie jest typowy kabaret.
- Czy zdążacie ku teatrowi?
K. N.: - Teatr to bardzo trudna forma. Myślę, że mimo iż wszyscy mamy jakieś
przyrodzone zdolności ak-torskie, trochę to za mało. Nie wiem, w którą stronę
pójdziemy. Chciałbym, aby w przyszłym roku formacja zaistniała w innym kształcie.
Może rzeczywiście spróbujemy zrobić dramat."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 20. 01. 98
r,
"Jutro znów pójdziemy na całość. Rok w kulturze. Poezja śpiewana i
kabaret. Zagłębie kabaretowe?"
Ryszard Kozik
"Jury XIII Przeglądu Kabaretów PaKA było jednomyślne, Grand Prix przyznając
Formacji Chatelet z Krakowa. Jurorzy mówili o "odmienności koncepcji
kabaretowej" i "zapowiedzi nowej formy", zaś budzący sporo
kontrowersji zespół, znany wcześniej tylko bywalcom kawiarni "Jagiellońska",
dołączył do grona najbardziej znanych krakowskich grup - Po Żarcia i Quasi
Kabaretu Rafała Kmity, przemianowanego w ubiegłym roku na Grupę Rafała Kmity."
Dziennik
Polski, 18. 12. 97
r,
"Sezon (5): Kabaret widzę ogromny"
Jan Poprawa
"[...] W niedzielę zacząłem bywać w "Jagiellońskiej". Tam
bowiem znalazł pomieszczenie zespół przedziwny: "Chatelet". Wspominałem
już w "Sezonie 3" o premierze drugiego programu tej czteroosobowej
grupy, założonej przez nauczyciela i uczniów. Tak właśnie: Krzysztof Niedźwiedzki
uczył ongiś Adama Grzankę, Adama Małczyka i Pawła Rybaka w XVI Liceum w
Krakowie. Gdy uczniowie stali się poważnymi studentami, zaś Krzysztof uwolnił
się od pedagogicznych obowiązków - wspólnie wykreowali "formację",
z której "zaszufladkowaniem" mają kłopot recenzenci. Najczęściej
opisuje się "Chatelet" przez porównanie z teatrem Schaeffera,
zwłaszcza popularnym "Kwartetem". "Chatelet" praktycznie
ogranicza się do gadania, nie używa piosenki (tak ważnej w innych programach
kabaretowych), nie silili się na scenografię. W maleń-kiej przestrzeni piwnicy
"Jagiellońskiej", otoczony tłumem gapiów - rozgrywa kwartet swój
absurdalny czterogłos, bawi półimprowizowanymi sytuacjami. Teksty ma bardzo
inteligentne, efekt zaś osiąga zdumiewający: dawno nie widziałem klienteli
kabaretowej dosłownie skręcającej się ze śmiechu... To prawdziwe odkrycie
"kabaretowego Krakowa" A. D. 1997!"
Dziennik
Polski, 02. 12. 97
r,
"Sezon (3): Urok piwnicznych izb. Chatelet w Jagiellońskiej"
Jan Poprawa
"W niedzielny wieczór na druga swą premierę wezwał cudowny krakowski
kabaret - niekabaret "Chatelet". W ciasnej piwniczce przy ulicy
Jagiellońskiej było fantastycznie. Ale o tym napisze w kolejnym wydaniu
"Sezonu". "Chatelet" jest bowiem wart szerszego omówienia..."
Gazeta
Krakowska
"Czterech wspaniałych. Kabaretowa Formacja Chatelet."
Maria Ziemianin
Tytuł nowej premiery Formacji Chatelet, "Program Drugi" z pewnością
nie należy do oryginalnych i błyskotliwych, ale przecież nie o tytuł chodzi,
lecz o program. A ten mieni się świeżością, błyskotliwym humorem i dużą
wyobraźnią. Jest bezpretensjonalny i, wbrew szaremu tytułowi, iskrzy zaskakującym
dowcipem rodem z purnonsensu i abstrakcji. Może zresztą o to chodziło twórcom
tego jednego z najmłodszych kabaretów Krakowa, żeby nie epatować tytułem,
ale zaskakiwać propozycjami artystycznymi.
Formacja Chatelet, to zwycięzcy tegorocznego Przeglądu Artystycznego Kabaretów
w Krakowie tzw. PaKI i laureaci ostatniego festiwalu studenckiego FAMA w
Świnoujściu, uznani za największe objawienie artystyczne. To już z pewnością
czołówka - nie tylko studenckiego - kabaretu.
Podobnie jak program poprzedni, tak i ten wyróżnia się nowatorstwem form
na tle życia kabaretowego Krakowa. Mając tego świadomość nie nazwali się
kabaretem, ale właśnie formacją.
Krzysztof Niedźwiedzki, autor poprzedniego i obecnego programu, przedstawił
zlepek różnych rozmów, zdarzeń i sytuacji pozornie nie mających ze sobą
nic wspólnego. Coś jednak je łączy. To coś to absurd, groteska i trafne
wyczucie języka współczesnego Polaka. W grze słownej kabaret "Formacja
Chatelet" zbliża się częściowo do języka poezji Mirona Białoszewskiego.
Jest też w tym programie wiele odniesień do teatru absurdu rodem z Becketta,
czy Ionesco.
Formację Chatelet tworzy czterech młodych ludzi. Na ich czele stoi wspomniany
Krzysztof Niedźwiedzki. Kiedyś był nauczycielem gimnazjalnym i cała trójkę
Chatelet odkrył na warsztatach teatralnych. I tak się zaczęło. Dziś Adam
Grzanka, Adam Małczyk i Paweł Rybak studiują na AGH, AE i na WSP, a niedawni
debiutanci, Formacja Chatelet, to firma kabaretowa z dużym polotem, "odjazdowymi"
pomysłami i niespotykaną świeżością artystyczną. Trudno więc się dziwić,
że tłumy zwłaszcza młodzieży, "walą drzwiami i oknami" na ich
kabaretowe spektakle przy Jagiellońskiej 16."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Częstochowie), 20.
11. 97
r,
"Gdzie się podział teatr?. XIII Noce Teatralne Messis"
Tadeusz Piersiak
"[...] Na drugim marginesie teatru znalazły się dwa zespoły: Formacja
Chatelet - frakcja kabaretowa i Teatr Realistyczny. Obydwa poruszały się
w obrębie słowa, gestu, aktora, scenariusza, reżyserii. Kabaretowe grepsy
publiczność przyjmowała śmiechem, nawet włączaniem się w spektakl."
Gazeta
Krakowska, 13. 06. 97
r,
"Kaba - rety! Teatrzyk Absurdu."
Anna Szulc
"Na brak kąta nie może narzekać najmłodszy krakowski kabaret "Chatelet",
który kilka miesięcy temu przytulił się do kawiarni "Jagiellońska".
Kabaret składa się z byłego nauczyciela języka polskiego w liceum - Krzysztofa
Niedźwiedzkiego i trzech jego (także byłych) uczniów: Adama Grzanki, Adama
Małczyka i Pawła Rybaka. Prawdopodobnie "Chatelet" (nazwa pochodzi
od stacji paryskiego metra) to najszyb-ciej, w historii świata, sformowany
kabaret. Pierwsza próba zespołu odbyła się w luty tego roku tego roku. Już
w kwietniu chłopcy znaleźli się na Przeglądzie Amatorskich Kabaretów Akademickich
w "Rotundzie". Pojawili się w dniu ostatniej szansy, po czym PAKĘ...
wygrali.
- Nie jesteśmy typowym kabaretem - przyznaje Krzysztof Niedźwiedzki, główny
autor tekstów.
- Staramy się raczej tworzyć cos na kształt małego teatrzyku absurdu. Nie
ukrywam, że inspiracją stały się dla nas sztuki Bogusława Schaeffera.
W "Chatelet" nie ma więc ani polityki, ani moralnego niepokoju,
ani ważkich problemów społecz-nych. Nie ma też poezji śpiewanej. Jest czysta
zabawa, złożona ze skeczów, często na granicy groteski i ab-surdalnego humoru.
- Myślę, że jesteśmy niezłymi obserwatorami - twierdzi z przekonaniem Adam
Grzanka.
- Pomysły na żart mogą przecież zrodzić się w najróżniejszych sytuacjach.
Doskonale nadaje się do tego na przykład - tramwaj. Wystarczy wsiąść do
wagonu, włożyć walkmana na uszy i przypatrywać się ludziom. Kiedy pozbawimy
ich "fonii" stają się naprawdę śmieszni..."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), kwiecień
1997 r.
"Inteligentni inaczej. XIII Przegląd Kabaretów PaKA. Krakowianie górą"
Renata Radłowska, Ryszard Kozik
"Tegoroczna, trzynasta już PaKA szczęśliwie dobiegła końca. Grand Prix
przeglądu zdobyła występująca na co dzień w kawiarni "Jagiellońskiej"
Formacja Chatelet. [...] W czwartkowym "Wieczorze ostatniej szansy"
widownia wybrała dwie formacje: rybnicką Nic i krakowską Chatelet, które
stanęły do walki na skecze i piosenkę z pozostałymi siedmioma zespołami.
O ile pierwszy z kabaretów pojawił się i znikł, pozo-stawiając w odczuciach
estetycznych widzów tylko troszkę więcej niż nic, o tyle drugi - konsekwentnie
zadziwił odmiennością konwencji, świadomie nie kontrolowanym cwaniactwem
i typowo krakowskim rozgardiaszem scenicznym. Jury też było konsekwentne
- Chatelet otrzymał Grand Prix.
- Byliśmy zgodni - zdradził "Gazecie" kulisy obrad jury Zygmunt
Konieczny. - Chatelet znakomicie bawił się skojarzeniami, a to, co zaprezentował,
było świeże, inne i pełne świeżej dynamiki.
Tegoroczni zdobywcy Grand Prix to formacja, która - jak twierdzą jej członkowie
- mieści się między kabaretem a teatrem. Powstała w 1996 roku."
Czas
Krakowski, 20. 04. 97
r,
"PaKA do śmiechu"
Zygmunt Moszkowicz
"[...] Konkursowy sukces "Formacji Chatelet" najbardziej
zaskoczył samych jej twórców. W zestawie obrazków scenicznych o nazwie "Program
Jedenasty" w prostej, trafiającej do odbiorcy formie wykpili wiele
absurdów naszej codzienności. Dialogi, niemal żywcem przeniesione z ulicy,
z autobusu, znad karcianego stolika, ożywili doskonale skonstruowanymi i
zagranymi miniaturami teatralnymi. Skonstruowana w ten sposób recenzja rzeczywistości
zachwyciła przede wszystkim celnością obserwacji i czytelnością. Powstała
swoista mieszanina - w tym przypadku wygrywająca..."
Czas
Krakowski, 20. 04. 97
r,
"Mam średnią 4,9 - wyznaje Maciej Stuhr"
"Formacja Chatelet ma kilka odjazdowych numerów, dobrze się zapowiada,
ale jest inna od tego, co ja próbuję robić w kabarecie. [...] Grand Prix
dla Chatelet trochę mnie rozbroiło, chociaż doceniam ich wielkość..."
Czas
Krakowski, 20. 04. 97
r,
"Formacja na szczycie! - cieszą się członkowie Formacji Chatelet"
- Walczyliście w dogrywce, żeby wystąpić w konkursie. Liczyliście na taki
sukces?
Krzysztof Niedźwiedzki: - Jesteśmy zaskoczeni. Każdy, kto startuje w konkursie,
marzy o wygranej. Chcieliśmy wygrać, ale nie wiedzieliśmy, czy nas tu zaakceptują.
Udało się!
Adam Grzanka: - Jesteśmy zespołem, który się idealnie uzupełnia. Krzysztof
tworzy rusztowanie, pisze teksty, które później razem formujemy. Bawi nas
to, co robimy. Zależy nam na tym, by ludzi to też bawiło. Fascynuje nas
ulica.
- Jak sami siebie widzicie na tle innych kabaretów?
K. N.: - Nie jesteśmy kabaretem! Jesteśmy inni, jesteśmy formacją. Były
wątpliwości, czy można nas tu pokazać. Ocena jury świadczy o akceptacji,
ale i o tym, że coś dla sceny bliskiej kabaretowi zrobiliśmy, cos, co inni
potrafią dostrzec. Kiedy porównuje się nas do Schaeffera, jestem wniebowzięty,
bo jego humor i sposób prezentacji świata są na najwyższym poziomie. Nie
chcemy robić kabaretu takiego, jakich tu, na Pace jest większość...
- Dokąd prowadzi droga, jaką wybraliście dla waszej formacji?
K. N.: - Pokazaliśmy się na najbardziej prestiżowym konkursie kabaretowym
w kraju, wygraliśmy, jesteśmy szczęśliwi. W trzy miesiące od powstania zespołu
weszliśmy na szczyt Paki. Nazywamy się formacją, bo nie chcemy poprzestać
na kabarecie. Planujemy przedsięwzięcia, których już żadną miarą nie będzie
można przypisać do kabaretu - coś, co będzie teatrem dramatycznym bądź happeningiem,
czy nawet gatunkiem, którego jeszcze nie ma...
- Jak się spotkaliście?
K. N.: - Jestem absolwentem polonistyki UJ. Przez 4 lata pracowałem jako
nauczyciel w XVI LO w Nowej Hucie. Paweł Rybak - student PO na WSP i Adam
Grzanka - student AGH, to moi byli uczniowie. Zauważyłem ich podczas szkolnych
teatraliów, czyli przeglądów sztuk przygotowanych przez klasy. Doszedł do
tego Adam Małczyk - obecnie studiujący ekonomię. Połączyła nas wrażliwość
teatralna. Teraz pracuję w bibliotece Collegium Medicum UJ.
- Macie stałe miejsce w Krakowie, gdzie można was oglądać?
K. N.: - Tak, w kawiarni "Jagiellońska" przy ulicy Jagiellońskiej
16 gramy w każdą niedzielę o 20:00 program trwający półtorej godziny. Tu
wystawiliśmy tylko półgodzinny fragment. Wkrótce pokażemy nowe programy,
może nawet dramat, który powali wszystkich... Przed miesiącem nie wiedziałem,
że PaKA odbywa się w Krakowie, a z kabaretów znałem "Piwnicę pod Baranami"
i Kabaret Starszych Panów..."
Super
Express, 15. 04. 97
r,
"Tyłek Adama w obcisłych kalesonach"
Bożena Chodyniecka
"- Formacja Chatelet to objawienie. Propozycja zaskakująca i odważna.
Czegoś takiego w polskim kabarecie jeszcze nie było! - entuzjazmowali się
jurorzy, m.in. Krzysztof Materna i Jacek Fedorowicz.
- Widać to zacne gremium niczego nie ogląda, a już na pewno nigdy nie widziało
Teatru STU albo braci Grabowskich - irytował się polonista z warszawskiego
Kabaretu Moralnego Niepokoju.
A ludzie z DeKaDe ze Słupska walili wprost:
- Mówiąc najsubtelniej - w programie Chatelet są same cytaty! A w dodatku
przekroczono granicę dobrego smaku. Ale skandal! Po prostu kanał.
- Dawniej już w eliminacjach odpadało się za takie numery - złościli się
starzy bywalcy PaKI.
Chudy, czyli śmieszny
Niemal wszyscy uważali, że Studencka Formacja Chatelet niezasłużenie zgarnęła
Grand Prix, czyli 60 baniek (6 tys. złotych). Co najbardziej zbulwersowało
wszystkich? Otóż obleczony w obcisłe kalesony tyłek Adama! Po werdykcie
szacownego jury w bufetach i korytarzach dniem i nocą dywagowano: - Wolno
było tak zachować się na scenie czy nie?
- Wszyscy mówią o moich obcisłych kalesonach... - z uśmiechem, ale chyba
nie bez poczucia winy mówi student inżynierii mechanicznej na Akademii Górniczo-Hutniczej
- Adam Grzanka.
- A ja przecież jestem taki chudy, że nie wyobrażam sobie, żeby jakiekolwiek
kalesony na moim tyłku mogły być opięte!
- Przecież nie jesteśmy wulgarni! Jesteśmy naturalni - bronią się kabareciarze
z Chatelet.
- Proszę uwierzyć, że wcale nie łatwo jest powiedzieć k... w naturalny sposób!
Nawet profesjonalni aktorzy mają z tym kłopot. Rzadko który aktor umie sobie
porządnie zakląć. A czy jest jakiś sposób, żeby parodio-wać fizoli z siłowni
czy dyskoteki albo pracowników huty, nie używając słów wulgarnych?
- W różnych codziennych sytuacjach staramy się dostrzegać zabawną stronę
świata - już całkiem na serio dodaje Krzysztof Niedźwiedzki, reżyser Chatelet.
- Rzecz sprowadzamy do absurdu, a nawet totalnego non-sensu. I ludzie się
śmieją. A wyśmiewamy się nie tylko z innych, z siebie też!
Krakowscy studenci, tworzący zwycięską Formację Chatelet, na co dzień współpracują
z kawiarnią "Jagiellońska", usytuowaną naprzeciw Collegium Maius.
Powiadają, że w swoich kawiarnianych progra-mach są jeszcze ostrzejsi niż
na PaCE."
Dziennik
Polski, 15. 04. 97
r,
"PaKA z kabaretami, czyli... potrzeba normalnego śmiechu"
Wacław Krupiński
[...] Z kolei Formacja Chatelet nie chce używać tej [kabaret] nazwy, co
nie przeszkodziło im brawurowo wygrać tegoroczny Jubileuszowy XIII Przegląd
Kabaretów. Bo faktycznie oni są już bliżej teatru. I on - czego nie kryje
Krzysztof Niedźwiedzki, autor scenariusza, tekstów i reżyser Chatelet -
ich bardziej interesuje. Działają raptem kilka miesięcy, znają się znacznie
dłużej. Niedźwiedzki uczył w nowohuckim XVI LO polskiego Adama Grzankę i
Pawła Rybaka, teraz oni studiują (AGH i WSP), on pracuje w bibliotece Collegium
Medicum UJ i razem, plus Adam Małczyk (student AE) zajmują się tym, co ich
pasjonuje najbardziej. Jak to robią, Łatwo się przekonać, jako że co niedzielę
pokazują swój program w kawiarni Jagiellońskiej. Warto się tam wybrać, by
poznać te zaskakujące puenty, tę odrobinę szaleństwa, z którą wchodzą na
scenę, to zręczne żonglowanie absurdem, świetny słuch językowy ujawniony
np. w etiudzie o grze w karty. Polecam. Tym bardziej, że oni już zapowiadają
nowy program."
Gazeta
Wyborcza (Gazeta w Krakowie), 14. 04.
97
r,
"Laury dla krakowian"
"Jury zakończonego wczoraj XIII Przeglądu Kabaretów PaKA - Nina Terentiew,
Alosza Awdiejew, Jacek Fedorowicz, Zygmunt Konieczny, Jerzy Markuszewski,
Krzysztof Materna, Henryk Sawka, Lucjan Suchanek i Stanisław Tym - jednomyślnie
przyznało Grand Prix oraz związane z nim 6 tys. zł, dwie beczki piwa i zaproszenie
do środowej "Kawy czy herbaty" Formacji Chatelet z Krakowa."
Dziennik
Polski, 14. 04. 97
r,
"PaKA, czyli Kraków kabaretami stoi: Chatelet wykorzystał szansę"
Wacław Krupiński
"Jeszcze w czwartek nie wiedzieli, czy w ogóle wezmą udział w finale
Jubileuszowego XIII Przeglądu Kabaretów PaKA - dostali się tam dzięki wygraniu
tego dnia tzw. wieczoru ostatniej szansy, kiedy to dwa miejsca w finale
przyznawała publiczność - a już 32 minuty po północy z soboty na niedziele,
gdy Stanisław Tym w imieniu jury ogłosił werdykt, zostali laureatami Grand
Prix. I bodaj nikt z 9-osobowego jury pod kierownictwem Niny Terentiew nie
miał wątpliwości, że Formacja Chatelet na tę nagrodę zasłużyła, a działa
ten kwartet raptem parę miesięcy! [...] Kwartet Chatelet, którego duszą
jest Krzysztof Niedźwiedzki, autor scenariusza, tekstów i reżyser, oscyluje
gdzieś na pograniczu teatru i kabaretu, dlatego woli się nazywać "formacja";
prezentując zabawę sięgająca do poetyki absurdu, do doświadczeń teatru Bogusława
Schaeffera, bawi się satyrą, a żartem słowno - sytuacyjnym, scenką pantomimiczną,
tworzonym na scenie klimatem. To znakomita, inteligentna kreacja zbiorowa
wsparta przy tym interesującym aktorstwem."
Gazeta
Wyborcza, 14.04. 97
r,
"Chatelet pierwszy w PACE"
"Jury zakończonego wczoraj XIII Przeglądu Kabaretów PaKA [...] było
jednomyślne, przyznając Grand Prix (6 tys. zł) Formacji Chatelet z Krakowa.
- Ich program to zapowiedź nowej formy kabaretowej, ogromny krok do przodu
- powiedział "Gazecie" Konieczny |
|